Jak pstryknięcie, mgnienie oka, minął mi kolejny miesiąc, październiku, zaliczam Ciebie na piątkę! :) Przed wami mój calutki miesiąc na zdjęciach.
Powyżej cztery gorące czekolady z Niebka.

Październik to zdjęcia zrobione przez sześciolatkę :) Jaka zdolna^^
Październik to pierwsze grzybobranie w tym roku. Niby 138 grzybów zebrałam w ciągu 3 niecałych godzin :) Przed wami moje podgrzybki i borowik, który okazał się nie-borowikiem, a grzyb wie ;p
Październik to naleśnikowy rytuał Nutellowy.
Październik to Lilkowe chowanki.
Październik to zabawy.
Październik to Twój akcent.
I choć spóźniłeś się na spotkanie 7 lat
Październik to wernisaż Prestiżu w K4.
Październik to mój fotograficzny faworyt.
Październik to szukanie nowych miejsc na sesje.
Październik to dużo pysznej kawy w towarzystwie najlepszych.
Październik to powrót do literatury dziecięcej. Karolcia inaczej smakuje z perspektywy dorosłego człowieka, a nie ośmiolatka. Ale ten celowy błąd, tak samo razi. Najlepsza satysfakcja, kiedy przerabiasz lekturę szkolną, a podopieczny zdobywa maksymalną ilość punktów z lektury.
Październik to dużo spacerów.
Październik to złote inspiracje.
Październik to piękne rysunki żurnalowe, chciałabym takie tworzyć.
Październik to pierwsza wizyta w Muzeum Techniki i Komunikacji w Szczecinie.
Jakoś nigdy nie było po drodze, nawet w majową Noc Muzeów.
Jakoś nigdy nie było po drodze, nawet w majową Noc Muzeów.
Spontaniczna wizyta w muzeum i zaskoczenie, że akurat trafiłam na pokaz mody z udziałem Jerzego Antkowiaka, po raz drugi w tym roku, pierwszy przypadł w Białymstoku latem.
Październik to podziwianie takich cudeniek.
<3
Październik to ''wpadanie'' na sesje zdjęciowe.
Październik to premiera pierwszej książki Kasi Tusk, której uwielbiam poetykę fotograficzną.
Październik to malownicze widoki z mojego szczecińskiego okna.
Ktoś gra w kółko i krzyżyk.
Październik to dużo pracy i zmęczenia, co widać na tej fotografii, ale z uśmiechem na twarzy :)
Edit: Trzydziestego pierwszego października, tuż po godzinie 19, siedząc z rodzicami w rodzinnym domu i słuchając radia Szczecin, dowiedziałam się, że za chwilę spadnie meteor. Mama zaproponowała, aby wyjść, choć już byłam w piżamie, to bez problemu zgodziłam się, bo kocham obserwować nocne niebo. Wyszłyśmy i szukałam Wielkiego Wozu, bo w radiu podali, żeby kierować się właśnie tym gwiazdozbiorem. Nie minęła minuta, a po chwili noc przeistoczyła się w zielono-niebieski dzień. W życiu nie widziałam lepszych FAJERWERKÓW i o życzeniu nie zapomniałam :)
Wędrujemy cygańskim obozem,
nocujemy w gwiaździstej grozie,
dzisiaj pod Wielkim Wozem
jutro na Wielkim Wozie...
Edit: Trzydziestego pierwszego października, tuż po godzinie 19, siedząc z rodzicami w rodzinnym domu i słuchając radia Szczecin, dowiedziałam się, że za chwilę spadnie meteor. Mama zaproponowała, aby wyjść, choć już byłam w piżamie, to bez problemu zgodziłam się, bo kocham obserwować nocne niebo. Wyszłyśmy i szukałam Wielkiego Wozu, bo w radiu podali, żeby kierować się właśnie tym gwiazdozbiorem. Nie minęła minuta, a po chwili noc przeistoczyła się w zielono-niebieski dzień. W życiu nie widziałam lepszych FAJERWERKÓW i o życzeniu nie zapomniałam :)
Wędrujemy cygańskim obozem,
nocujemy w gwiaździstej grozie,
dzisiaj pod Wielkim Wozem
jutro na Wielkim Wozie...
To tyle na dzisiaj, listopadzie przybywaj na Wielkim Wozie :)
Cudne zdjecia. Tymi grzybkami narobilas mi ochoty! Szkoda, ze u mnie w lasach brak.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!
http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/